Dzisiaj prezentujemy Wam kolejne fragmenty wspomnień Albrechta Haselbacha (1892-1979), które zawarte zostały w jego eseju pt. „Goldene Jugend in Namslau” („Złota młodość w Namysłowie”).
W dalszej części swojego eseju Albrecht Haselbach wspomina:
(…) To byłoby zbyt niewygodne, zwłaszcza z dziećmi i dużą ilością bagażu [chodzi tu o podróż z przesiadkami, o której autor wspominał w poprzedniej części zaprezentowanej przez nas relacji – przyp. red.]. Jechaliśmy więc na koniach z Namysłowa do Raciszowa (Neusorge), gdzie kończyła się szosa; stamtąd szutrową drogą, zostawiając za sobą Rogalice (Rogelwitz) po prawej stronie, przez Pechhütte w lesie lubszańskim do Mąkoszyc (Mangschütz).
Pocztówka z 1902 roku z Mąkoszyc, które mijał Albrecht Haselbach podczas swojej podróży
Tam czekały na nas konie pana Neugebauera z Brzegu. W Brzegu obok fabryki był duży ogród, zbudowany przez mojego pradziadka, radcę handlowego Roberta Schärffa (1808-1880), założyciela pierwszej śląskiej szkoły handlowej. Jego ojciec pochodził z Gery, a żona nazywająca się [z domu – przyp. red.] Moll, zatrudniona była w brzeskim zakładzie skórzanym. Robert [pradziadek autora – przyp. red.] wiele podróżował i był mieszkańcem USA w latach 1848-1871 dzięki zakupowi ziemi kongresowej w Wisconsin.
Dawna willa Moll w Brzegu przy obecnej ulicy Nadbrzeżnej
My jako dzieci staliśmy zawsze zdumieni przed „szafą cudów” [pradziadka – przyp. red.], wypełnioną pamiątkami z podróży, takimi jak kolibry, muszle, żuki, motyle, mokasyny, fajki pokoju, strusie jaja, kokosy, piasek z Sahary, woda z rzeki Jordan i wiele innych. Sahara, woda z Jordanu, róża z Jerycha, ręka i stopa zmumifikowanej księżniczki egipskiej, kwiaty z Ogrodu Getsemani i z Góry Oliwnej. Niektóre z nich znajdują się obecnie w Monachium, ale kolibry zostały już niestety zjedzone przez mole. Amazonka Kissa stała przed wspaniałą willą w Brzegu, w ogrodzie stała większa niż w rzeczywistości marmurowa Hebe, wiele kolorowych bombek oraz wysoki żywopłot ze skrzynek. Znajdował się tam też pawilon, ogród zimowy i ryciny Nowego Jorku z żaglowcami na ścianach – słowem, zupełnie inny świat niż w Namysłowie, gdzie nasze mieszkanie w zamku, zwanym też „starym zamkiem”, miało powierzchnię 1 400 metrów kwadratowych (nie licząc piwnicy i strychu), a ze swymi ogromnymi pokojami (…) było wystarczająco oryginalne. (…)
Stary Zamek w Namysłowie, w którym Albrecht Haselbach miał mieszkanie
Na tym kończymy kolejną porcję wspomnień, pozostawionych przez Albrechta Haselbacha. Życzymy Wam wszystkim ostatnich promieni słońca lśniących w złocie i czerwieni jesiennego Namysłowa Zachęcamy także do polecania i udostępniania naszych materiałów zainteresowanym.
We wczorajsze popołudnie razem z Namysłowskim Ośrodkiem Kultury gościliśmy w Izbie Regionalnej dwóch profesorów Uniwersytetu Wrocławskiego, współautorów „Atlasu historycznego miast polskich. Namysłów”.
W tym roku pogoda sprawiła, że wyjazd inaugurujący sezon rowerowy odbył się dopiero 8 kwietnia. Jej wpływowi należy też „zawdzięczać” to, że w rajdzie wzięło udział tak niewielu uczestników.
W dzisiejszy wieczór już po raz XXIII członkowie Towarzystwa Przyjaciół Namysłowa i Ziemi Namysłowskiej spotkali się na obradach Walnego Zebrania Członków.
„Większy od wróbla, bardziej ociężały i powolny w ruchach” – tymi słowy określił bohatera dzisiejszego artykułu wybitny polski ornitolog Jan Sokołowski. W porównaniu do swoich najbliższych krewnych, potrzeszcz to także ptak o najskromniejszym upierzeniu.
Obecnie bobry (a raczej efekty ich obecności) spotyka się w naszym regionie dość często, jednak jeszcze 25 lat temu gatunek ten nie występował w granicach województwa opolskiego.