Na Saksy do Saksonii. Migracje sezonowe na dawnym Śląsku #3
W trzeciej części materiału, w którym prezentujemy przetłumaczony na język polski artykuł Karla Schillera – dawnego mieszkańca naszej „Małej Ojczyzny”, poświęcony migracjom zarobkowym Ślązaków, przyjrzymy się społecznym i gospodarczym konsekwencjom sezonowych wyjazdów. Podejmiemy także temat wpływu tych migracji na lokalny rynek pracy oraz relacji między ludnością miejscową a napływowymi robotnikami. Omówimy również proces osiedlania się pracowników z innych terenów, ich integrację z lokalną społecznością oraz trwałe ślady, jakie zjawisko to pozostawiło w krajobrazie demograficznym regionu.
Pozytywny wpływ na Ślązaków
Bardzo korzystny wpływ miała praca na obczyźnie na naszych ziomków. Ślązacy doskonalili swoją [niemiecką – przyp. MM] mowę, nabierali pewności siebie, przezwyciężali nieśmiałość, a poczucie niższości znikało; wiele widzieli i przeżyli, i mogli o tym opowiadać. Dziewczęta porzucały wiejskie stroje i ubierały się elegancko, na modłę miejską, jak same mówiły. W wielu przypadkach pracowały w gospodarstwach domowych i uczyły się gotowania oraz prowadzenia domu. Uczestniczyły w różnych wydarzeniach, śpiewały piękne stare pieśni ludowe i najnowsze przeboje, uczyły się innych tańców ludowych i chętnie prezentowały swoje umiejętności na weselach i uroczystościach. W ogrodnictwach uczyły się nowoczesnej uprawy warzyw i ich wykorzystania, pielęgnacji kwiatów oraz produkcji nasion. Przywożono niezwykłe okazy, które zdobiły potem parapety domów.
Chłopcy i mężczyźni byli otwarci na nowoczesne metody uprawy roli, właściwe stosowanie nawozów sztucznych, które znajdowały się wówczas w początkowej fazie rozwoju, na wysokiej jakości materiał siewny, a także nowe maszyny i narzędzia pomocnicze. W domu wykorzystywano zdobyte doświadczenia i nowe wiadomości. W ten sposób wiele nowości przeniesiono na Śląsk.
Ostatni Sachsengängerzy wracali na początku grudnia do domów rodzinnych. Odpoczywali po pracy, chętnie prezentowali nowo nabyte ubrania, uczęszczali na zabawy taneczne, uczestniczyli również w wydarzeniach karnawałowych. Na początku marca przygotowywali się ponownie do wyjazdu. Z pewną tęsknotą i odrobiną zazdrości patrzyła przy pożegnaniu pozostająca na miejscu młodzież i potajemnie postanawiała, że w następnym roku też weźmie udział w wyjeździe.

(Deutsches Historisches Museum, Berlin).
Robotnicy sezonowi z zaborów rosyjskiego i austriackiego
Na skutek odpływu miejscowych pracowników powstały dotkliwe braki siły roboczej w rodzimym rolnictwie. Była to pożądana okazja dla Polaków mieszkających po drugiej stronie pobliskiej granicy [niemiecko-rosyjskiej – przyp. MM]. Już od dawna próbowali oni „wcisnąć się” między niemieckie siły robotnicze. Od niepamiętnych czasów przenikali nielegalnie przez śląską granicę, przekraczając ją między czarno-białymi słupami granicznymi.
[Polacy – przyp. MM] oferowali niższe wynagrodzenie niż robotnicy niemieccy, ponieważ niemieckie pieniądze, po przeliczeniu na ruble (należy pamiętać, że do 1918 roku Niemcy graniczyły na wschodzie z carską Rosją) zapewniały w ich kraju nadal bardzo dobry zarobek. Z konieczności gospodarstwa rolne zaczęły korzystać również z zagranicznych pracowników. Werbunkiem zajmowali się administratorzy poszczególnych majątków.
Kto najchętniej korzystał z opcji sezonowych wyjazdów? Byli to głównie mieszkańcy Galicji, którzy chętnie podejmowali pracę. Majątki w Biestrzykowicach [do 1945 r. odpowiednio Eckersdorf oraz Sterzendorf – przyp. MM] zatrudniały duże grupy galicyjskich kobiet i mężczyzn jako pracowników sezonowych. Wielu z nich pozostało na stałe w swoich miejscach pracy. Niektórzy ubiegali się o niemieckie obywatelstwo i je otrzymywali. Liczne dzieci tych rodzin częściowo podejmowały inne zawody, rodziły się w Niemczech i żyją do dziś wśród nas.

Okiem redakcji
Z perspektywy redakcji zjawisko migracji zarobkowych Ślązaków jawi się jako proces wielowymiarowy, który trudno oceniać jednoznacznie. Sezonowe wyjazdy do pracy przynosiły wymierne korzyści materialne i cywilizacyjne, poszerzały horyzonty, sprzyjały modernizacji gospodarstw, jak również stopniowym przemianom obyczajowym na śląskiej wsi. Zdobyte doświadczenia, nowe umiejętności i kontakty z „wielkim światem” przekładały się na większą otwartość i przedsiębiorczość powracających.
Jednocześnie migracje te ujawniły słabości lokalnego rynku pracy, prowadząc do niedoboru rąk do pracy i konieczności zatrudniania robotników z zewnątrz. Napływ pracowników z Galicji stał się odpowiedzią na potrzeby gospodarcze. Był też początkiem trwałych zmian demograficznych i kulturowych, których skutki odczuwalne są do dziś.
Publikowany artykuł, napisany z perspektywy świadka epoki, być może mającego własne wspomnienia w kwestii sezonowych wyjazdów, stanowi cenne źródło do refleksji nad historią naszej „Małej Ojczyzny”. Przypomina, że lokalne dzieje nie toczyły się w izolacji, lecz były częścią szerszych procesów społecznych i ekonomicznych. Kształtowały one tożsamość regionu i jego mieszkańców na wiele pokoleń.

Literatura: 1. K. Schiller, Sachsengänger, [w:] Namslauer Heimatruf, nr 46 (marzec 1968), s. 18-20.
![]()
